- Wstawaj! Chyba nie chcesz się spóźnić pierwszego dnia szkoły - usłyszałam nad sobą głos mamy.
- Już wstaję, chwila...- przeciągnęłam się na łóżku. Czekał mnie kolejny nudny rok. W szkole nie miałam przyjaciół. Tak naprawdę, byłam wszystkim obojętna, nikt nie zwracał na mnie uwagi. Pasowało mi to. Przynajmniej nie wdawałam się w kłótnie i bójki.
Wstałam, zjadłam płatki z mlekiem i ogarnęłam się trochę, po czym weszłam na twittera. Nawet nie sprawdziłam swoich powiadomień, bo nikt nigdy do mnie nie pisał. Sprawdziłam konto swojego idola : Justina Biebera. To dziwne, bo na ogół słuchałam innego typu muzyki, ale Justin... po prostu coś mi się w nim podobało.
"Pierwszy dzień szkoły, trzymajcie się! Daję wam teraz wirtualne kopniaki na szczęście. xx" - przeczytałam i mimowolnie się uśmiechnęłam.
Zamknęłam laptopa, wzięłam torbę i wyszłam z domu. Świeciło słońce, nadal czułam ten słodki smak wakacji... a jednak, minęły. Teraz muszę czekać okrągły rok... Założyłam słuchawki i puściłam ulubioną piosenkę. Kilka minut potem byłam już pod wielkim budynkiem.
Lekcje mijały mi bardzo szybko i nim się obejrzałam, już wychodziłam z szarej, nudnej szkoły. Wróciłam do domu i odrabiałam właśnie zadanie domowe, kiedy wbiegła moja mama.
- Nie uwierzysz, Brit! Jedziemy do X- factor! Znaczy, ty jedziesz.
- Ja?! Mamo, oszalałaś. Nigdzie nie idę...
- Masz talent i nie będzie się marnował. Zastanów się, co zaśpiewasz! Może jakąś piosenkę tego... Justina Biebera?
Tak naprawdę zawsze chciałam iść do x-factor, ale brakowało mi odwagi. Już od ósmego roku życia planowałam, co zaśpiewam... "Knocking on heavens door" zespołu Guns N' Roses... Tak, jutrzejszego dnia zbiorę się na odwagę i wyjdę na scenę. Dam radę!
- Już wiem, co zaśpiewam... - uśmiechnęłam się do mamy.
- Ale jestem podekscytowana! Pojedziemy tam razem z Tobą, oboje, ja i tata. Będziemy Cię wspierać!- powiedziała. Ale tego, co mówiła dalej już nie słuchałam. Myślałam o swoim występie... Położyłam się wcześniej do łóżka i usiłowałam zasnąć... na marne. Jutro miałam być zwolniona z lekcji. No ładnie, drugi dzień szkoły, a ja już go opuszczam. I tak pewnie nikt, prócz nauczycieli tego nie zauważy.
W końcu zasnęłam... Nie trwało to długo, bo już godzinę potem musiałam wstać.
Dojechaliśmy na miejsce, gdzie już stały tłumy ludzi. Poczułam nagle, że ja tam nie pasuję... Jestem z zupełnie innego świata. Jestem cicha, nikt nie zwracał na mnie uwagi, a teraz mam wyjść na scenę i zaśpiewać? Jednak moje marzenia właśnie się spełniały. Zawsze tego chciałam... Teraz WSZYSTKO się zmieniało...
~*~
Przepraszam, że jakiś taki krótki. ;c Mam nadzieję, że was nie zanudziłam na śmierć i będziecie chcieli czytać dalsze rozdziały. <3 xx




